Nie ma chyba zakładu produkcyjnego – zwłaszcza większego – w którym nie dałoby się dostrzec „tarć” pomiędzy Produkcją (operacjami) a Utrzymaniem Ruchu (konserwacją).
Utrzymanie Ruchu zarzuca Produkcji niewłaściwą eksploatację sprzętu, brak dostępności maszyn do planowej konserwacji oraz ignorowanie sygnałów ostrzegawczych. Produkcja z kolei zarzuca UR opieszałość w działaniu, nadmierne przestoje i „ciągłą awaryjność” parku maszynowego.

Relacje pomiędzy tymi działami bywają napięte. I jest to o tyle zaskakujące, że istnienie każdego z nich ma sens tylko wtedy, gdy istnieje ten drugi. Jeden nie jest w stanie funkcjonować bez drugiego.
Często tłumaczy się to „polską specyfiką”, zaszłościami organizacyjnymi czy kulturą pracy. Jednak gdy przyjrzeć się temu bliżej, okazuje się, że źródło problemu leży gdzie indziej. Co więcej – to wcale nie jest nasz problem lokalny. Przeglądając zagraniczne fora branżowe, artykuły eksperckie czy literaturę fachową, natrafia się na ten sam schemat sporów pomiędzy „maintenance guys” a „operations guys”. Niezależnie od kraju, branży czy poziomu zaawansowania organizacji.
Skoro więc konflikt ten pojawia się tak konsekwentnie w różnych organizacjach, trudno uznać go za przypadek. Musi zatem istnieć wspólna, systemowa przyczyna.
Dwa fundamenty problemu: struktura pracy i system nagradzania
Analizy prowadzone w obszarze niezawodności i utrzymania ruchu wskazują na dwa podstawowe źródła tej kultury konfliktu:
- podział pracy operacyjnej i utrzymaniowej,
- historycznie ukształtowany system nagradzania.
W większości organizacji podział ról jest prosty: produkcja obsługuje aktywa, a utrzymanie ruchu naprawia je, gdy się zepsują. UR przywraca maszyny do stanu umożliwiającego dalszą pracę. Taki model przez lata definiował tożsamość działu utrzymania ruchu jako „tych od napraw”.
Zmiana tego paradygmatu – z kultury reagowania na kulturę niezawodności – nie jest neutralna psychologicznie. Pojawia się obawa: jeśli aktywa przestaną się psuć, wartość wkładu UR stanie się niewidoczna. Kto wtedy doceni tę pracę?
„Jeśli jesteśmy nagradzani za awarie, dlaczego mielibyśmy chcieć niezawodności? Kto zgłosi się na ochotnika na obniżkę wynagrodzenia o 15 – 20% z powodu zmniejszenia nadgodzin?” – Maintenance and Reliability Best Practices – Ramesh Gulati
Po drugiej stronie operatorzy koncentrują się na realizacji planu produkcyjnego, często bez odniesienia do potrzeb utrzymaniowych sprzętu i warunków jego eksploatacji. Nie zawsze łatwo dostrzec szerszy obraz: wpływ codziennych decyzji operacyjnych na trwałość i niezawodność maszyn.
A jednak to właśnie po obu stronach istnieje potencjał do realnego ograniczania liczby awarii – poprzez zaangażowanie, wczesne wychwytywanie symptomów, działania proaktywne i terminową współpracę. W praktyce oznacza to potrzebę odpowiedzialnego współwłaścicielstwa aktywów, a nie sztywnego podziału ról.
System nagradzania, który produkuje niespójność
Przez dekady organizacje utrwalały system nagradzania, który wzmacniał ten podział.
Zespoły projektowe i inwestycyjne były rozliczane z osiągnięcia wymaganej funkcjonalności przy możliwie najniższym koszcie początkowym, bez realnej troski o koszty cyklu życia aktywa i konsekwencje dla późniejszej eksploatacji. [opisano szerzej: Dlaczego tak wiele nowych maszyn od początku generuje problemy?]
Zespoły produkcyjne nagradzano za przekraczanie wskaźników wolumenu i wydajności, niezależnie od rzeczywistego popytu czy wpływu tych działań na kondycję maszyn.
Zespoły utrzymania ruchu z kolei nagradzano głównie za usuwanie awarii, a nie za poprawę niezawodności czy dostępności. Nadgodziny, interwencje w nocy i szybkie „akcje ratunkowe” były premiowane i chwalone.
W takiej logice pojawia się fundamentalne pytanie: jeśli nagradza się awarie, dlaczego oczekiwać niezawodności?
Ludzie baczniej obserwują to, co organizacja faktycznie nagradza, niż to, co deklaruje na spotkaniach.
„Jeśli kierownictwo mówi, że chce niezawodności – braku awarii lub minimalnej liczby awarii – ale nadal płaci za awarie, będziemy nadal mieć awarie”- Maintenance and Reliability Best Practices – Ramesh Gulati
Ta kultura nie zmieni się sama.
Trzy filary wydajności aktywów – model, który porządkuje chaos
W bestselerowej książce „Maintenance Best Practices” Ramesh Gulati opisuje wydajność aktywa jako wynik trzech wzajemnie powiązanych czynników:
- niezawodności wrodzonej – czyli tego, jak aktywo zostało zaprojektowane,
- planu utrzymania – a więc sposobu, w jaki jest utrzymywane,
- środowiska eksploatacji – czyli tego, jak i przez kogo jest użytkowane.
W tym kontekście pada zdanie, które dobrze oddaje skalę problemu:
„ponad 40% awarii jest bezpośrednim rezultatem błędów operacyjnych lub nieodpowiednich warunków eksploatacji”- Maintenance and Reliability Best Practices – Ramesh Gulati
Oznacza to, że niezawodność nie jest „produktem” samego Utrzymania Ruchu. Jest wspólnym rezultatem projektowania, eksploatacji i utrzymania. [opisano szerzej: Od kogo (i czego) zależy niezawodność?]

Operator jako pierwsza linia obrony – teoria i rzeczywistość
W teorii operator jest pierwszą linią obrony niezawodności:
- znajduje się najbliżej maszyny,
- najszybciej zauważa anomalie – dźwięk, wibracje, temperaturę, zapach, zmiany zachowania,
- ma szansę zareagować, zanim drobny problem przerodzi się w awarię.
Ramesh Gulati porównuje tę rolę do kierowcy samochodu – to on pierwszy wyczuwa, że „coś jest nie tak”. W zakładzie produkcyjnym działa ten sam mechanizm.
W praktyce jednak w wielu organizacjach odpowiedzialność operatorów za stan aktywa została systemowo ograniczona. Maszyna przestaje być „nasza”, a staje się „ich” – działu UR. Konflikt staje się wówczas nieunikniony.
Źródło problemu: sztuczny podział ról
Klasyczny model organizacyjny można streścić krótko:
- Produkcja: „obsługujemy”,
- UR: „naprawiamy, gdy się zepsuje”.
Skutki są przewidywalne. Operator „oddaje” problem, bo formalnie nie jest to jego odpowiedzialność. Utrzymanie ruchu „dziedziczy” awarię, często w atmosferze presji czasu i emocji. Odpowiedzialność za niezawodność zostaje rozdrobniona.
Pojawia się przy tym niewygodna, ale prawdziwa zależność:
słaby UR nie pozwala zbudować dobrego zespołu produkcyjnego, a źle wyszkoleni operatorzy niszczą zdolność UR do efektywnego utrzymania fabryki.
To mechanizm błędnego koła. Z czasem każda ze stron gromadzi dowody potwierdzające własną narrację – i konflikt trwa.
Dlaczego „dogadanie się” nie wystarczy
W wielu firmach odpowiedzią na napięcia są apele o lepszą komunikację i współpracę. Problem w tym, że nie leży on głównie w relacjach interpersonalnych, lecz w sprzecznych bodźcach systemowych.
Nie zmieniają się KPI, sposób planowania postojów, zasady eskalacji awarii ani model rozliczania pracy. Ludzie słyszą hasła, ale widzą realne reguły gry – i działają zgodnie z nimi.
Najkrócej mówiąc: ludzie reagują nie na to, co mówią menedżerowie, lecz na to, za co są faktycznie rozliczani.
OEE – wskaźnik, który może łączyć albo dzielić
OEE, definiowane jako iloczyn jakości, tempa i dostępności, bywa interpretowane w uproszczony sposób: produkcja odpowiada za jakość i tempo, UR za dostępność. To wygodne, ale nieprecyzyjne.
W rzeczywistości obie strony wpływają na wszystkie trzy składowe, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Styl eksploatacji, reakcja na symptomy czy jakość zgłoszeń wpływają na dostępność. Stan techniczny maszyn wpływa na tempo i jakość.
Jeśli OEE staje się narzędziem obwiniania – konflikt narasta. Jeśli staje się wspólną tablicą wyników – zaczyna łączyć.
Systemowe remedia: współwłaścicielstwo niezawodności
Skoro problem ma charakter systemowy, odpowiedź również musi być systemowa.
Autonomiczne Utrzymanie Ruchu (Autonomous Maintenance jeden z filarów TPM, znany także pod nazwą ODR – Operator Driven Reliability) przywraca operatorom odpowiedzialność za podstawową opiekę nad aktywem i buduje partnerską relację z UR.
RCM2 porządkuje decyzje utrzymaniowe, przenosząc dyskusję z emocji na funkcje i konsekwencje awarii. RCM2 tworzy optymalny technicznie i kosztowo plan konserwacji z jasnym określeniem: Kto? Co? Kiedy? I w jaki sposób? ma zrobić żeby urządzenia pracowały niezawodnie.
Lean Maintenance standaryzuje pracę Utrzymania Ruchu i poprawia jego efektywność działania.

Podsumowanie
„Zgrzyty” między Utrzymaniem Ruchu a Produkcją rzadko wynikają ze złej woli ludzi. W ogromnej liczbie przypadków są efektem tego, że:
- role zostały podzielone w sposób rozcinający odpowiedzialność,
- KPI premiują sprzeczne zachowania,
- tolerowana jest kultura „my kontra oni”.
Jeśli nie zmienią się zasady gry, konflikt będzie wracał. Zawsze.
Bo niezawodność nie rodzi się w samym Utrzymaniu Ruchu. Rodzi się w projektowaniu, eksploatacji i kulturze organizacyjnej – i dopiero potem jest podtrzymywana przez UR.
Robert Witczak – 22 grudnia 2025