Jak chcesz zapobiec awarii, jeśli nie wiesz, jak może powstać?

Zanim zaplanujesz przegląd, zadaj jedno pytanie: przed CZYM on właściwie chroni?

W wielu działach utrzymania ruchu działania zapobiegawcze są traktowane jako coś oczywistego:

  • robimy przeglądy,
  • wymieniamy części,
  • smarujemy,
  • sprawdzamy,
  • mierzymy drgania,
  • zbieramy dane, itd.

Ale bardzo rzadko pada jedno podstawowe pytanie: Jakiej KONKRETNEJ awarii próbujemy w ten sposób zapobiec?

Jeśli nie wiesz, co konkretnie powoduje awarię — to jak chcesz dobrać skuteczne działanie zapobiegawcze?

Żeby zapobiec awarii niezbędne jest ustalenie "Co konkretnie powoduje awarię?".
Żeby zapobiec awarii niezbędne jest ustalenie „Co konkretnie powoduje awarię?”.

Bo jeśli nie wiemy, jaki mechanizm awarii chcemy kontrolować, to bardzo łatwo stworzyć plan utrzymania ruchu, który wygląda profesjonalnie, ale w praktyce nie chroni przed najważniejszymi problemami.

Można oczywiście wykonać RCA po awarii.

Gdy maszyna już stanie, gdy produkcja poniesie stratę, gdy pojawi się presja i trzeba znaleźć przyczynę — analiza przyczyn źródłowych (RCA) jest bardzo potrzebna.

Ale RCA ma jedną istotną cechę: najczęściej zaczyna się po fakcie.

A co z awariami, które jeszcze się nie wydarzyły?

Co z awariami, których nie mamy w statystykach, bo na szczęście jeszcze nie wystąpiły — ale gdyby wystąpiły, mogłyby zatrzymać kluczową linię, stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa, spowodować naruszenie wymagań środowiskowych albo wygenerować bardzo wysokie koszty?

W teorii niezawodności mówi się czasem o tzw. Zagadce Resnikoffa*.

Nie chcemy „uczyć się” na awarii głównej pompy, transformatora, systemu sterowania, układu zabezpieczającego czy urządzenia, którego uszkodzenie może zatrzymać produkcję albo stworzyć zagrożenie dla ludzi i środowiska. Dlatego w utrzymaniu ruchu nie można opierać się wyłącznie na historii awarii. Historia jest ważna, ale nie wystarcza.

Dla wielu krytycznych systemów trzeba zadać pytanie wcześniej: jakie awarie są wiarygodne, nawet jeśli jeszcze ich nie mamy w statystykach?

Właśnie tutaj zaczyna się sens myślenia proaktywnego. Nie chodzi o to, żeby przewidzieć przyszłość z absolutną pewnością. Chodzi o to, żeby systematycznie zadać kilka bardzo konkretnych pytań:

Jaką funkcję pełni maszyna lub system? Bo awaria nie jest tylko „uszkodzeniem części”. Awaria to utrata wymaganej funkcji, jaką wykonuje dla nas maszyna.

W jaki sposób ta funkcja może zostać utracona? Czyli: jakie są możliwe stany awarii?

Co konkretnie może do tego doprowadzić? Zużycie? Zanieczyszczenie? Błąd montażu? Brak smarowania? Zablokowanie przepływu? Utrata sygnału? Błąd operatora? Degradacja izolacji? Niewłaściwe warunki pracy? Które nich są najbardziej prawdopodobne?

Jakie będą skutki takiej awarii? Czy będzie to tylko koszt naprawy, czy również przestój, utrata jakości, zagrożenie bezpieczeństwa, wpływ środowiskowy albo utrata funkcji zabezpieczającej?

Czy da się wykryć rozwój awarii odpowiednio wcześnie? Jeśli tak, być może sens ma diagnostyka, inspekcja, monitoring stanu lub inne zadanie predykcyjne.

Czy da się jej zapobiec przez okresową wymianę, regenerację lub przegląd? Jeśli mechanizm awarii jest związany z wiekiem, zużyciem albo określonym interwałem eksploatacji — być może tak.

Czy wykonanie takiego zadania w ogóle się opłaca? Bo nie każde działanie zapobiegawcze ma sens ekonomiczny. Czasem koszt przeglądów, wymian i postoju planowanego może być większy niż koszt samej awarii.

I wreszcie: Co zrobić z awariami, którym nie da się skutecznie zapobiec?

Bo takie awarie też istnieją. Niektóre uszkodzenia pojawiają się nagle. Niektóre nie dają czytelnych symptomów. Niektóre są skutkiem błędu człowieka, warunków procesu albo zdarzeń losowych. Niektóre są technicznie możliwe do wykrycia, ale koszt ich monitorowania byłby nieuzasadniony.

Wtedy celem nie jest udawanie, że można zapobiec wszystkiemu. Celem jest ograniczenie skutków.

W takich przypadkach warto rozważyć: Może potrzebna jest rezerwa. Może procedura awaryjna. Może zapas krytycznej części. Może zmiana konstrukcyjna. Może test funkcji zabezpieczającej. Może lepsze przygotowanie operatorów. A czasem świadoma decyzja: akceptujemy ryzyko, bo konsekwencje są małe, a koszt zapobiegania byłby nieproporcjonalny.

I właśnie w tym miejscu pojawia się RCM (Reliability-Centered Maintenance).

RCM nie jest kolejną modą w utrzymaniu ruchu (opracowano go w latach 70’tych). To systemowa logika podejmowania decyzji, która porządkuje myślenie:

  • najpierw funkcja,
  • potem możliwe awarie,
  • potem ich przyczyny i skutki,
  • potem dobór właściwego działania,
  • a na końcu pytanie, czy to działanie ma sens techniczny i ekonomiczny.

Bo skuteczne utrzymanie ruchu nie zaczyna się od pytania: „Co jeszcze możemy robić?”

Zaczyna się od pytania: „Przed jaką awarią to konkretne działanie ma nas realnie chronić?”

Bez tej odpowiedzi łatwo mieć coraz więcej przeglądów, coraz więcej danych, coraz więcej czynności w CMMS — i nadal te same awarie.

A dobrze zaprojektowana strategia UR nie polega na tym, żeby robić więcej.

Polega na tym, żeby robić właściwe rzeczy wobec właściwych ryzyk.

* H.L. Resnikoff w pracy „Mathematical Aspects of Reliability-Centered Maintenance” z 1978 r. zwracał uwagę, że projektowanie polityki utrzymania ruchu odbywa się przy ograniczonym dostępie do najważniejszych danych: danych o awariach krytycznych. Paradoks polega na tym, że właśnie do tych awarii skuteczny program UR ma nie dopuścić. Dlatego dla aktywów krytycznych nie można czekać, aż historia awarii „pokaże”, co należy robić — trzeba wcześniej analizować funkcje, możliwe tryby awarii, ich skutki i ryzyko.

Robert Witczak – 19 maja 2026

Powrót do góry